To znowu ja, zachciało mi się pisać opowiadanie więc zaczynam:
W małym miasteczku zwanym Sandvill żyła sobie dziewczyna, nazywała się Chloe. Była samotniczką bo ciągle się przeprowadzała. Opiekowała się swoją bardzo chorą mamą, ale kiedy ona umarła Chloe została sama. W jeden ponury dzień, siedziała po szkole na boisku pod drzewem. Podszedł do niej chłopak nazywał się Carl, ona się zdziwiła bo nikt się do niej nie odzywał dlatego że uważano ją za dziwaczkę, już się ucieszyła a on zabrał jej jedynie pamiętnik i uciekł przez płot. Chloe była zdziwiona o co mogło mu chodzić... martwiła się o pamiętnik że Carl pokaże go innym. Następnego dnia jej obawy się spełniły, cała klasa się śmiała z niej, w czasie przerwy na dworze postanowiła uciec. Zabrała swój plecak a nauczycielom powiedziała że jest umówiona u dentysty. Poszła smutna do swojego malutkiego domku i zaczeła płakać. Miesiąc później rzuciła szkołę i uczyła się sama. Pewnego dnia znalazła przed jej domem kartkę, rozpoznała te pismo... to był kawałek kartki z jej pamiętnika. Włożyła ją do kieszeni i zauważyła że jest ich więcej, niektóre nawet nie były zapisane, po kilku godzinach znalazła połowę porwanego pamiętnika, zabrała go do domu i go posklejała.
Mijały tygodnie... do wakacji został jej tydzień choć ona się uczyła w domu więc miała praktycznie wieczne wakacje.
Wiem że na razie krótkie alee chcę tylko zobaczyć czy wam się podoba a jak nie to nie będę pisać :P